VIII edycja Warszawskiej ligi Szkół niepublicznych w halowej piłce nożnej
wtorek, 06 stycznia 2009
Start
Relacja z Mistrzostw Warszawy na Otwartych Boiskach PDF Drukuj E-mail
środa, 24 maja 2006

 

W niewiele ponad miesiąc od zakończenia rozgrywek Halowej Ligi Szkół Niepublicznych przyszedł czas na Mistrzostwa Warszawy na Otwartych Boiskach. Rozgrywane w trzech kategoriach wiekowych (trampkarze – do lat 12, juniorzy – do lat 15 i open – bez ograniczeń) zawody tradycyjnie już stanowiły znakomitą okazję do zabawy i sportowej rywalizacji. Po raz pierwszy w historii zawody rozegrano na boisku organizatora Mistrzostw – szkoły Pro Futuro. Boisku, dodajmy, co najmniej wspaniałym, wyposażonym w sztuczne oświetlenie o mocy ponad 400 luxów.

Zawodnicy szykowali szczyt formy na tę imprezę już dawna. W końcu nadeszła wyczekiwana z wielkim niepokojem sobota, 20.05.2006, kiedy to wszystko miało się rozegrać. Jako pierwsi (już o 9:00 rano!!!) do boju ruszyli trampkarze. Rozgrywki systemem ‘każdy z każdym’ wyłoniły zwycięzcę, którym została Akademia Bemowo, gdzie trenerem jest znany i lubiany przez wszystkich warszawskich kibiców były piłkarz Legii – Piotr Mosór. Jego podopieczni z pierwszej i drugiej drużyny dosłownie zdeklasowali konkurencję zajmując dwa z trzech miejsc na podium. Dlaczego tylko dwa? Ponieważ tego dnia w formie była również drużyna Pro Futuro (drugie miejsce) prowadzona przez głównego organizatora imprezy – Tomka Grzywnę. Tytułu króla strzelców Akademia nie dała sobie jednak wyrwać i został nim w tej kategorii Kuba Koszarek. Gratulacje!

Po trampkarzach przyszła kolej na rozgrywki juniorów. Oni również walczyli systemem ‘każdy z każdym’. Po wielu zaciętych i bardzo emocjonujących meczach poznaliśmy zwycięzców. Na pierwszym miejscu zmagania ukończyła drużyna o sympatycznej nazwie „Żyrafy”. Być może żyrafy nie da się nauczyć gry na harmonijce, ale w piłkę to grać one jednak potrafią… Drugie miejsce stało się udziałem innej drużyny o dość egzotycznej nazwie – No Limit Hawajska, trzecie zaś przypadło organizatorowi imprezy – szkole Pro Futuro. Warto tu dodać, że zawodnicy trzymali nas w niepewności, co do ostatecznych rozstrzygnięć, aż do ostatniego meczu i choć u niektórych rodziców napięcie sięgało zenitu, nikomu nic się nie stało.

Na koniec dnia rywalizowały drużyny w kategorii open. Tu system rozgrywek był nieco inny niż u młodszych kolegów. Najpierw toczyła się rywalizacja w grupach, a potem najlepsi awansowali do fazy pucharowej. Wspaniałe pojedynki zapamiętają wszyscy widzowie półfinałów. Tomasz Grzywna, który jako trener zdobył tego dnia medale srebrny i brązowy, marzył z pewnością o brakującym mu do kolekcji złocie. Niestety, Pro Futuro przegrało w półfinale z ALON 42 i musiało zapomnieć o złocie. W finale na sympatycznych zawodników Liceum Autorskiego czekała świetnie dysponowana tego dnia drużyna Święty Józef, a na Pro Futuro rozgoryczeni półfinałową porażką zawodnicy HDT. „Jeśli nie złoto, to może chociaż brąz” musieli myśleć sobie zawodnicy obu drużyn, które spotkały się w ‘małym finale’. Minimalnie bardziej na zwycięstwie zależało chyba jednak piłkarzom HDT, którzy wygrali z Pro Futuro. Po meczu trenerzy powiedzieli: Pro Futuro – „ Mecz był wyrównany, nasi przeciwnicy mieli po prostu trochę więcej szczęścia”, HDT – „Mecz dobrze nam się ułożył, pierwsi strzeliliśmy  bramkę i mogliśmy przejść do gry z kontry. Finałowy mecz nie był już tak wyrównany, co jednak nie pozwoliło fanom się nudzić – po zaciętej walce i pięknej grze ostatni gwizdek sędziego obwieścił wszystkim, że Mistrzem Warszawy Anno Domini 2006 została drużyna Święty Józef. Drugie miejsce dla ALON 42, trzecie dla HDT. Emocjonujący wyścig o koronę króla strzelców wygrał Tomek Hodyra (HDT).

Zawody te miały jednak niezapomnianą i niespotykaną wcześniej w jakichkolwiek rozgrywkach szkół niepublicznych oprawę. Mowa tu między innymi o muzyce, która towarzyszyła zmaganiom na boisku oraz o pysznych kiełbaskach i innych przysmakach z grilla, które pozwalały zregenerować siły zawodnikom. Kto wie, czy bez tego oglądalibyśmy tak wspaniałe widowisko? Na poparcie moich słów wypowiedź jednego z uczestników: „warto było tu przyjechać nawet dla samych kiełbasek”.

Zamykając zawody i wręczając Puchar Świętemu Józefowi Tomasz Grzywna powiedział: „Do zobaczenia na hali”. I ja pragnę za nim to powtórzyć – do zobaczenia na hali podczas kolejnej, jubileuszowej V edycji Warszawskiej Ligi Szkół Niepublicznych.

 
wstecz   dalej »