165 km! Mogło być więcej. Zostało jeszcze 10 minut. „Zostawmy to na następna próbę. Przecież muszę znowu pobić ten rekord”. Wszyscy patrzyliśmy na Marka z podziwem. Człowiek, który nie będąc wyczynowcem, potrafi zmusić swój organizm i umysł do pokonywania takich wyzwań, do tak morderczego wysiłku, musi być wielki.
Wreszcie koniec. Nieopisane zmęczenie, bolące, opuchnięte i poobcierane stopy, nogi ciężkie jak głazy narzutowe. To wszystko nieważne. Wzruszenie, niesamowita satysfakcja i radość to uczucia, które teraz zdominowały cały jego świat.
Uroczyste zakończenie rekordu, przygotowane w ogrodzie Szkoły Pro Futuro, było uwieńczeniem całej imprezy. Przejście przez specjalnie przygotowana bramę finałową w asyście całej społeczności Pro Futuro, pamiątkowe zdjęcia, rozmowy, autografy i nadanie Markowi honorowego członkostwa Uczniowskiego Klubu Sportowego Pro Futuro było podsumowaniem całej naszej wspólnej pracy. Marka – głównego bohatera i aktora tego projektu, wspaniałej młodzieży Gimnazjum nr 54 Pro Futuro, która dzielnie wytrwała na posterunku i pomagała Markowi w czasie całych 24 godzin oraz wszystkich, którzy sercem i dobrą myślą „maszerowali” wraz z nim.
Marek już zaplanował nowe wyzwania. Może i my tam będziemy wraz z nim ... ?
Tomasz Różnicki
{jgxgal folder:=[images/stories/2007.09/rekord_pobity] cols:=[4]}











